O wszystkim (Reklama: ,)
Telefonu też szukałem długo. Gdzie jesteś? Przed pocztą w miejscu, które uchodzi za główną ulicę. Zadzwoń znowu za pięć minut. Decker odłożył słuchawkę na widełki i odwrócił się do Giordano. Takie środki ostrożności. Sądzisz, że jeśli zdecyduję, iż nie mam z ciebie pożytku, jakiś facet zdoła ocalić ci przez telefon tyłek? Nie. Decker wzruszył ramionami. Ale przed śmiercią będę miał satysfakcję, że mój przyjaciel skontaktuje się z innymi przyjaciółmi i wkrótce do mnie dołączysz. W pokoju zaległa cisza. Zdawało się, że nawet deszcz tłukący w okna przycichł nagle. Nikt nie grozi mojemu ojcu powiedział Frank. Ta gadka o Luigim bez wątpienia brzmiała, jakby twój ojciec groził mnie odparł Decker. Przybyłem tutaj w dobrej wierze, żeby omówić nasz wspólny problem. Zamiast potraktować mnie z szacunkiem, zmuszono mnie do... Wspólny problem? spytał Giordano. Dianę Scolari. Decker zawiesił głos i spróbował opanować emocje. Wszystko zależało od tego, co teraz powie. Chcę ją dla ciebie zabić. Giordano wytrzeszczył oczy. Frank zrobił krok do przodu. Za to, co zrobiła Joeyowi, wielu z nas chce ją zabić. Decker nie zmienił wyrazu twarzy. Nie ośmielił się okazać ulgi, jaka go ogarnęła. Frank użył czasu teraźniejszego. Beth wciąż żyła.

(Reklama: , , )
