O wszystkim (Reklama: praca Sosnowiec ,kredyt hipoteczny )

Decker padł na podłogę, chwycił pistolet, który upuścił pierwszy strażnik, strzelił do ostatniego ze strażników, strzelił do Giordano, strzelił... Ostatnim celem miał być Frank, ale Frank zniknął. Używając kotar, żeby osłonić się przed tłukącym się szkłem, Frank rzucił się przez okno i zniknął w burzy za firankami. Decker strzelił, ale spudłował. Ledwie zdążył zauważyć, że z biurka zniknęła teczka, kiedy strażnik z przebitą piersią zdołał oprzeć się o krzesło i wycelować w niego pistolet. Decker zastrzelił go. Zastrzelił również strażnika i pitbulla, którzy wcześniej pilnowali frontowych drzwi, a teraz wpadli do pokoju. Deckerem nigdy nie owładnęła taka furia. Zatrzymał się tylko na sekundę, żeby zgasić światła, i pobiegł do okien. Wiatr wiał przez potłuczone szyby i szarpał firankami w pokoju. Decker pomyślał o jarzeniowym oświetleniu na zewnątrz i o braku kryjówek obok domu. Wyobraził sobie, że Frank celuje zza jednego z kilku wielkich drzew, rosnących z dala od domu. Nawet gdyby Deckerowi udało się zestrzelić jarzeniówki, jego biały szlafrok byłby w ciemności łatwym celem. Ściągnął go i rzucił na podłogę. Jednak skóra, mimo że opalona, również odcinała się w mroku nocy.

(Reklama: , gry online , autocad )